|
Co do sposobu przedstawiania budowania autostrad - niezła manipulacja.
W przetargach publicznych zazwyczaj decydującym czy nawet jedynym kryterium jest cena.
Oznacza to, że wygrywa najtańszy (nie koniecznie najlepszy). Chociaż są dodatkowe sita - że do przetargu może wystartować tylko ktoś, kto spełnia warunki (wielkość kapitału, ilość wybudowanych obiektów itp.).
Generalnie można przyjąć, że rząd zamawia najtaniej, jak się da przy założonych kryteriach. I podpisuje na to umowę. Więc nie można powiedzieć, że wykonawcy mogą działać rozrzutnie - bo mają zmieścić się w kosztach. Skoro zatem koszty są nie do ruszenia, to dopłaty z budżetu mogą się wiązać co najwyżej z mniejszymi wpływami. Czyli tak naprawdę Państwo robi prezent nie budowniczym autostrady, a kierowcom - inaczej opłaty za autostradę musiałyby zostać podniesione.
Nie ma co porównywać kosztów budowy autostrad w Hiszpanii. Choćby ze względów technologicznych - u nich zimy są łagodne (o ile w ogóle można powiedzieć, że mają zimy). Największy problem z naszymi drogami to nie to, że muszą znosić upały. Ani nawet mrozy - problemem jest to, że muszą znosić i upały, i mrozy. Zrobienie drogi odpornej na jedno i na drugie jest droższe i trudniejsze (o ile w ogóle wykonalne). Do tego koszty pracy i materiałów u nas były, jakie były - skoro nikt nie chciał zbudować taniej i zarobić tak grubej kasy, znaczy dla mnie, że taniej się nie dało (i oferty nie mogły być rozrzutne - w końcu to przetarg).
__________________
Ludzie tak bardzo lubią oszukiwać się wzajemnie, że wymyślili rząd, by robił to za nich.
WAŻNE
Ostatnio zmieniany przez Wawelski : 17.05.2010 o godz. 14:13
|