nimal,
ja właśnie zająłem się pewną branżą i wystartowałem w przetargu.
Jako, że to przetarg prywatny, inwestor ma pełną dowolność.
Zarząd był zaciekawiony moją ofertą, więc w końcu tylnymi drzwiami pokazali mi oferty konkurencji - wszystkie tańsze o minimum 30%. Proponują oni coś, co nie będzie działać poprawnie (zaniżona wydajność kluczowych urządzeń) i stąd jest tańsze.
Zrobiłem ponownie swoją ofertę, wedle specyfikacji konkurencji... I wygrałem, jako najtańszy wykonawca. Teraz im godzinami tłumaczę, czemu moja druga oferta jest do niczego

Zrozumieją albo nie, jeśli nie, to pieprzę ten przetarg i robię małe zamówienia, gdzie zarządów nie ma.
Czyli twój znajomy od rozbiórek ma łeb na karku