|
Trudne pytanie - na studiach obalaliśmy z kumplem 0,75 na głowę i jeszcze wracałem od niego ze stancji przez pół Lublina do akademika na piechotę, a na imprezach to się nie liczyło ilosci.
Pamiętam za to jedne Chmielaki w Krasnystawie - gdzieś koło 3 w nocy "straciłem" smak (wypitej ilości nie pamiętam ale dużo tego było) - piwo smakowało mi jak woda i tak zaczęło mnie suszyć że poszedłem do sklepu nocnego i kupiłem 1,5l wody mineralnej aż się ludziska dziwili - "święto piwa a ten pije wodę", co ciekawsze piwo szybko wietrzało z głowy chyba przez ciągły ruch (od browara do browara ^_^ )
|