|
Padający (chyba) dysk w notebooku - próba 'naprawy' i dalszego użytkowania
Coś mam pecha do dysków z notebooku, bo jeśli będę myślał o nowym, to będzie to już czwarty za życia tego laptopa. No ale może nie będzie to konieczne.
Dysk o ile dobrze pamiętam jest Seagate'a 160GB, ma niecałe półtora roku. W codziennym użytkowaniu nie sprawia problemów, może poza tym, że od czasu do czasu potrafi się 'zaciąć' na sekundę - dwie. Czasami słychać też taki jakby przeskok głowicy, ale to miał od nowości, więc zakładam, że ten typ tak ma.
Problem pojawił się w czymś innym. Robiąc ostatnio defragmentację dysku zwróciłem uwagę na to, że nie dało się jej zrobić na jednej partycji (z muzyką). Nie miało to dla mnie większego znaczenia, bo akurat ta partycja nie była w ogóle zdefragmentowana, ale jak potem chciałem odczytać jakieś dane z tej partycji okazało się, że jest to trudne - po wejściu na nią i próbie przeglądania katalogów, dysk - a właściwie cały system (chociaż myszą można ruszać) - zastyga na kilka - kilkanaście sekund.
Czy jest to oznaka początków końca dysku? Dysk na gwarancji więc teoretycznie mógłbym z niej skorzystać, tylko że nie bardzo mam jakikolwiek dysk zastępczy, a na wyłączenie notebooka na 2-3 tygodnie nie mogę sobie teraz pozwolić. Po drugie na danych z tej partycji specjalnie mi nie zależy, bo mam je wszystkie na innych archiwum, więc ich ewentualna utrata nie jest problemem.
Do czego zmierzam. Za czasów starych dysków, kiedy zaczynały się sypać, można było róznymi programami 'wyłączyć' niektóre sektory (te wadliwe). Dysk zmniejszał swoją pojemność, ale działał dalej poprawnie. Jeśli jest więc taka możliwość chętnie zrobiłbym coś takiego tutaj. Na upartego mogę nawet stracić całą partycję, nie jest to problemem, ale chciałbym, żeby dysk jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy pochodził. Potem i tak planuję kupno nowego laptopa, to mogę się bawić w reklamacje.
Są jakieś godne polecenia programy do tego?
__________________
neverending path to perfection..
|