Nie mieliśmy szans zdążyć na Euro.
Owszem zrobić by sie to dało. Oczywiście że by sie dało.
Ale nie tu!
Wymagałoby to bowiem od naszego państwa sprawnego działania dużo powyżej jego zwyczajnej efektywności. Tu kilometr autostrady kładzie sie latami, jak więc mogliśmy zdążyć?
Jeżeli ocenimy sprawność naszych rządzących (i innych ludzi powiązanych z tym przedsięwzięciem) na optymistyczne 1-2%, to potrzebowalibyśmy z 60%, a moze nawet więcej
Przeciez EURO to coś dużo większego niż równy odcinek asfaltu. Z reszta autostrady wchodzą też pod "projekt euro" aby kibice mogli dojechać na miejsce.
Od lat jeździmy po dziurawych autostradach. Wczoraj jadąc objazdem w okolicach Bogdaniki wpadliśmy w taką dziurę że myślałem że nam koła urwało. I to przy prędkości 60km/h bo szybciej jechać sie nie dało. Drogi wyglądają tam jak po wojnie. I tak jest tam od lat.
Więc jak mogliśmy uwierzyć że nagle to sie zmieni? Ja nie mam złudzeń że w najbliższym czasie powiedzmy 10 lat będę jeździł dobrymi drogami. Nawet ekspresowymi. Czasem od biedy coś powstanie ze środków unijnych ale na tym koniec! Nie będzie cudów Tuskowych ani żadnych innych.
W Lublinie od 30 lat chyba mamy "Teatr w Budowie". Puste mury bez okien, jak żyje nie widziałem żeby ktoś coś tam robił.
Myśle że na budowe stadionu potrzebowalibyśmy jakieś 500 lat. Poważnie. I jakieś 100 lat na podstawowe autostrady.
Także na EURO 3012 może mamy jeszcze szanse.
Wiecie co? Ja sądze że FIFA dobrze wie że nie zdążymy i mają plany przekazania imprezy komu innemu. Ale jeszcze nie teraz. Teraz sie oburzymy i "rozkażemy" rządzącym wziąć sie do dzieła. A wiadomo przecież rząd Tuska jest super i jest cudownie i tak ma zostać
Gdzieś czytałem że Brytyjczycy jakoś swój stadion budowali 4 lata. Od razu wzieli sie z kopyta do roboty a i tak ledwo zdążyli. A my chcieliśmy zdążyć w 5, z tego rok zastanawialiśmy sie gdzie on właściwie będzie...
PS może to i lepiej bo to mniejszy wstyd będzie, a zagraniczni turyści mogliby zostać zmuszeni przez naszych rodaków do wracania na piechote