12.07.2010, 17:08
|
#11337
|
|
Pingwin specjalista.
Data rejestracji: 22.06.2002
Lokalizacja: Central Park
Posty: 15,089
|
Cytat:
Zamiast darów dla powodzian przesłali śmiecie
wp.pl, dodano: 2010-07-12 (14:31)
Wstyd i hańba - jak twierdzą jedni, a może tylko ludzka niefrasobliwość i brak wyobraźni ***8211; jak mówią inni. Jednak faktem jest, że to co wydarzyło się ostatnio w Jelczu-Laskowicach, miasteczku w województwie dolnośląskim, jest sprawą niezwykle przykrą. W samochodach wysłanych przez Niemiecki Czerwony Krzyż znaleziono śmieci.
Jeszcze w zeszłym tygodniu mieszkańcy, wraz z pracownikami Oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża w niedalekiej Oleśnicy, cieszyli się z transportu darów dla powodzian, który przybyć miał z Niemiec. Oczekiwano dwóch samochodów wysłanych z ramienia Niemieckiego Czerwonego Krzyża.
Auta miały przywieźć rzeczy w tej chwili powodzianom najpotrzebniejsze ***8211; odzież, żywność, środki czystości i materiały budowlane. Dziesięć ton darów miało być rozdysponowanych wśród osób najbardziej poszkodowanych przez tegoroczną powódź. A potrzeby były i są nadal ogromne, gdyż podczas wielkiej wody w miasteczku zalanych zostało ponad 170 domów, których mieszkańcy potracili często cały dorobek swojego życia.
Lecz radość szybko zamieniła się w zażenowanie pracowników tamtejszego Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, którzy zajmować się mieli rozdzielaniem darów. Bo niby wszystko się zgadzało - miały być materiały budowlane i były. Miała być odzież - ona również znalazła się w transporcie. Tyle tylko, że wszystko brudne i zniszczone. Środkami czystości okazało się być na przykład napoczęte opakowanie lakieru do włosów.
- Jest tu brudna bielizna, nawet nie wyprana, no okropności ***8211; relacjonowała reporterowi TVP Wrocław rozżalona Bożena Całus z Ośrodka Pomocy Społecznej w Jelczu-Laskowicach. W transporcie zorganizowanym przez Niemiecki Czerwony Krzyż ostatecznie nie znalazła się żywność, ale usłyszeć można było opinie, że może to i lepiej. Przez dwa kolejne dni dary przeleżały w magazynach, gdyż jak twierdzili pracownicy GOPS, rzeczy w tym stanie wstyd było komukolwiek oferować. Ostatecznie podjęto decyzję, że przywiezione dary zostaną wystawione.
W wypowiedzi dla TVP Wrocław Robert Walkowiak, zastępca burmistrza, tak tłumaczył ten wybór: - Zaproponowaliśmy mieszkańcom, żeby przyszli i pozabierali to, co im się może w ogóle przydać i zobaczymy. Przychodzą, oglądają, to co zostanie zaproponujemy drobnym przedsiębiorcom na szmaty.
Reszta rzeczy musi zostać zutylizowana, a koszt tego procesu będzie niestety musiała ponieść gmina. Koordynator feralnego transportu z Niemiec Tadeusz Jamroz nie krył ogromnego rozczarowania tym co się stało. - Nie będziemy szukać winnych bo nie o to chodzi. To dla mnie nauczka, żeby na przyszłość wszystko sprawdzać samemu - powiedział.
Mieszkańcy miasteczka nie mają do nikogo pretensji, starają się przetrwać ten straszny dla nich czas, walczą o odszkodowania od państwa i ubezpieczycieli, starają się myśleć pozytywnie. Być może cała sprawa to tylko "wypadek przy pracy", lekkomyślność i ludzka niewiedza. Jednak jest rzeczą bardzo smutną, że niektórzy rozumieją dobroczynność i chęć niesienia pomocy innym jako okazję do pozbycia się niepotrzebnych rzeczy.
Z Berlina dla polonia.wp.pl
Emilia Kałka
http://polonia.wp.pl/kat,1010869,tit...wiadomosc.html
|
To dowodzi tego, że szkopy mają nas w ...
|
|
|