no i byłem na rybach od czwartku do soboty, pod wymiotem kolo Kościerzyny, jeży nie było, zygzakowatych też nie, ale ryb to się nałapałem!
Leszczy to od groma, szkoda, że wszystko przed kilogramem, kilka ładnych płotek i sporo linów, i 3 piękne okonki.
Gdyby tylko pogoda lepiej dopisała, było by jeszcze lepiej

ale i tak dawno tyle się nie nałapałem. Wróciłem z bólem barków, nóg bo dosłownie przynęta nie nadążała opaść i już brało