czyli jednak czasem trzeba coś porobić w konsoli
Ja w linuksa zwątpiłem, gdy próbowałem zainstalować Radeona na mandrivie, aby oszczędzić mój wzrok (60hz na CRT).
Oczywiście instalator nie zadziałał, po wklepaniu ręcznym PCI DEVID&&VENDORID itd w któreś ini nawet poszło, ale powiedziałem sobie że więcej sie z nim męczyć nie będę.
Pomijam drobny fakt, że progamy skompilowane gcc na mandrivie wywalały segmentation fault, więc po wielu godzinach jak juz zauważyłem, że to nie wina mojego kodu, musiałem dokończyć zadania przez PuTTY

.
Jeżeli mandriva była kompilowana takim gcc, to nic dziwnego że nic nie działało

. A wszystko "stable" wersje oczywiście

A ile RPMów trzeba było naściągać... windowsem oczywiście (nie ośmieliłem sie nawet zaczynać instalacji neostrady)
Potem w 2007 czy 2008 roku próbowałem zainstalować chwalone Ubuntu na GF8600 (instalator wygasza ekran i całą instalacje robi sie na ślepo) i nie wiedziałem czy się śmiać z takiego systemu czy płakać. To był wtedy "linux dla ludzi". Może wiedział, że dalej nie warto...
Spróbuje debiana, od czegoś w końcu jest ten VirtualBOX
Apple wydając MAC OS X po prostu zrobiło z linuksem porządek. Tak powinien wyglądać każdy linux. Samo jądro jest bardzo dobre, kuleje ta otoczka.