Podgląd pojedynczego posta
Stary 04.09.2010, 17:17   #17
basia21
Użytkowniczka
 
Avatar użytkownika basia21
 
Data rejestracji: 05.02.2010
Lokalizacja: U Tiffany'ego
Posty: 457
basia21 jest klejnotem wśród średnio znających się "w temacie" <250 - 349 pkt>basia21 jest klejnotem wśród średnio znających się "w temacie" <250 - 349 pkt>basia21 jest klejnotem wśród średnio znających się "w temacie" <250 - 349 pkt>basia21 jest klejnotem wśród średnio znających się "w temacie" <250 - 349 pkt>
Zważywszy na bezinwazyjną metodę pobierania szpiku, może warto jeszcze dodać, że w porównaniu z dawcą nerki (bo przecież też pobiera się je od osób żyjących ) niebezpieczeństwo zagrażające dawcy szpiku jest niewspółmiernie mniejsze, by nie powiedzieć minimalne.
W pierwszym przypadku konieczny jest zabieg operacyjny, możliwość wystąpienia powikłań o wiele bardziej prawdopodobna, no i sam dawca zostaje jednak w jakiś sposób okaleczony, bo przecież organizm nie ma możliwości zrekompensowania tej straty. A jednak wiele osób decyduje się podjąć takie ryzyko. Okoliczności są tutaj może nieco inne. Przeszczepy nerek od żywych dawców, to zwykle przeszczepy rodzinne, więc nie ma tu raczej mowy o anonimowości, a dawcę i biorcę łączy mocna więź emocjonalna. Biorca bywa też często w tej komfortowej sytuacji, że to on (w przypadku, gdy jest już osobą dorosłą ) może powiedzieć ***8222;nie***8221; i poczekać, aż trafi się dawca anonimowy (przeszczep ze zwłok ). Zwalnia w ten sposób bliską osobę od decyzji oddania narządu. Decyzji, która na pewno zawsze budzi lęk.

Inaczej jest w przypadku przeszczepu szpiku:
Dawca oddając go w drodze aferezy nie naraża się na jakiś szczególny dyskomfort i właściwie nic nie traci, jako że zdrowy organizm szybko nadrobi ilość utraconych komórek krwiotwórczych. Zyskuje***8230; jeżeli ma to dla niego znaczenie, ogromną wdzięczność biorcy i nowy rodzaj więzi emocjonalnej, jaka na pewno go z nim połączy. Czytając wspomnienia dawców nie zauważyłam, by biorcy byli im obojętni, raczej wręcz przeciwnie. Ale tutaj na dawcy spoczywa o wiele większa odpowiedzialność:
Biorca szpiku zwykle potrzebuje przeszczepu natychmiast. To jest zawsze wyścig z czasem, a możliwość wyboru ***8211; żadna. Może liczyć tylko i wyłącznie na szpik pobrany od żywego dawcy i na jego (dawcy) dobrą wolę. Tu nie ma alternatywy ***8211; przeszczep ze zwłok. Potrzebujący to w większości ludzie bardzo młodzi, często dzieci. W momencie wezwania do przeszczepu, to dawca - zgadzając się lub nie - w dużym stopniu decyduje o ich losie.

Ze względu na konieczność dużej zgodności pomiędzy dawcą i biorcą szpiku, jak i ze względu na wciąż niewystarczającą liczbą zarejestrowanych dawców, akcja warta promocji, zaś dla wszystkich, którzy zdecydowali się zostać dawcami życia, ogromny szacunek.

Ale raz jeszcze powtórzę ***8211; że decyzję przemyśleć należy, również pod kątem odpowiedzialności. Biorąc pod uwagę związane z zabiegiem (choćby minimalne) ryzyko, należy też rozważyć sprawę niespodziewanego wezwania. Zastanowić się nad tym, czy chcę ryzykować, choćby w tym minimalnym stopniu dla kogoś zupełnie mi obcego i czy potrafię w razie potrzeby potraktować wezwanie priorytetowo. Wyznawane przez nas życiowe zasady też nie są tutaj bez znaczenia***8230;

Mogłabym powtórzyć za Jarsonem: co będzie, jeżeli zrezygnuję w chwili, gdy to ja otrzymam wezwanie, bo***8230; akurat jadę na wakacje albo zwyczajnie się boję?

Podejmujmy więc takie decyzje mądrze i rozważnie...
__________________
"Każdy, kto nie wierzy w cuda, nie jest realistą."
Audrey Hepburn

Ostatnio zmieniany przez basia21 : 04.09.2010 o godz. 17:20
basia21 jest offline   Odpowiedz cytując ten post