Nie rozumiem jednego, po kiego komuś coś narzucać? Każdy może kartą płacić nawet za bułki, punktów akceptujących będzie przybywać, za jakiś czas znikną pewnie minimalne opłaty za transakcje, więc nie będzie limitów 10 - 20 złotych, a gotówka w wielu przypadkach jest szybsza i wygodniejsza, tradycyjna, już nie mówiąc o tym, za co menele "pilnujący" samochodów by pili?