Na Twoim miejscu pomyślałbym albo o karnecie na siłownię, albo o przyzwoitym ekwipunku do biegania.
Jeśli jesteś zdecydowany, że nie chcesz biegać w terenie, to kupując karnet masz dostęp nie tylko do bieżni ale i całej masy innych urządzeń. Co prawda bieżnia za 6k zł (o której pisze Deckard) pewnie posłużyła by Ci długo (swoje rzeczy zwykle bardziej się szanuje, poza tym nie używałbyć jej 8h dziennie), ale sprzęt za 2k to już nie będzie cudo.
Skoro możesz na bieganie wydać tyle pieniędzy, to zastanowiłbym się jednak nad ćwiczeniami w terenie. Za połowę tej kwoty masz przyzwoite buty, bieliznę i strój termoaktywny - nie wiem, jak teraz biegałeś, ale z takim zestawem możesz sobie biegać w praktycznie dowolnej temperaturze nie tracąc zbytnio komfortu - coś takiego jak sezon po prostu przestaje dla Ciebie istnieć (no, może poza mrozami -20 stopni)

. Za pozostałą kwotę możesz sobie kupić przyzwoity GPS Garmina, który powie Ci, ile przebiegłeś a więc kiedy musisz zawracać, żeby nie musieć za dużo nadrabiać z powrotem