kiedys stanelismy przed podobnym dylematem z Zona
cos do biegania w domu, bo zimo/pada a tak to sie da nawet serial obejzrzec...
primo - podzielam zdanie Jarsona
i stosuje je w praktyce - nic nie zastapi biegu na dworzu, nawet jezeli jest to lesne bloto czy tez zgielk duzego miasta - biegalem juz w praktycznie kazdych warunkach (od minus kilkunastu w sniezycy do plus prawie 40 po afrykanskiej pustyni w poludnie w lato, od lasu po centrum londynu) i tylko to daje prawdziwego kopa
polecam
a wracajac do biezni - obciaza ona stawy tak samo jak bieg po utwardzonym terenie
wiec wymagane sa tez takie same, drogie, buty biegowe, by chronic stawy
biegajac w terenie przewaznie mozna wybrac przynajmniej czesc (najlepiej calosc) trasy po duktach nieutwardzonych - a to jest najzdrowsze
na biezni tego nie masz
z powodu potencjalnej kontuzjogennosci biezni ja z Zona zdecydowalismy sie na orbitrek
dzielnie sluzyl nam przez jakis rok intensywnie, kolejny rok zbieral kurz, potem go sprzedalismy
plus taki, ze utrata wartosci wyniosla rowne 5 PLN

orbitrek podobnie obciaza miesnie a duzo mniej stawy
jest tez duzo tanszy, bo wystarczy magentyczny
bieznie ponoc tylko elektryczne sie do czegos nadaja
ponoc - bo w sumie zadnej nie mialem
z ciekawosci kiedys pobiegalem na silowni na elektrycznej - no kurna nie mogle bym - wole spiew ptakow albo i nawet halas miasta od tego jednostajnego szumu i niezmieniajacych sie widokow
ale to tylko moje zdanie
ja bym jednak sprobowal pobiegac jednak na zewnatrz
a na leniwe dni albo zostal z tym rowerkiem, co masz, albo ew. dokupil orbitreka