Accept - klub Eter, Wrocław godzina 20:00.
Wejscie opóźniło się, zaczęli wpuszczać jakoś 19.20. Klub Eter mieści się w podziemiach budynku kina Helios na Kazimierza Wielkiego. jest co najmniej dwupoziomowy i jak na mój gust ciut za mały na metalowy koncert.
Przed Acceptem zagrał zespół Steelwings, moim zdaniem słaby, więc przesiedziałem występ z Lady Ewą przy stoliczku, popijając colę. Podawała ją kelnerka na 10 centymetrowych obcasach, która także dzielnie roznosiła piwo podczas całej imprezy. Jak dawała sobie radę w tłumie - chyba praktyka. Do zakupu piwa zachęcała wystawionym "przedsięwzięciem"

.
Accept wystąpił po przerwie koniecznej na podłączenie efektów gitarowych i odsłonięcie sporego zestawu perkusyjnego. Scenografię tworzył banner z logo zespołu i rysunkami rakiet. Do tego światło. Panowie zaczęli ostro od "Teutonic Terror" i trzymali fason do końca koncertu. Mark Tornillo zdjął w połowie koszulę i "straszył' nagim torsem. Zagrali sporo utworów, prezentując ciekawą wersję "Princess of the Dawn", był też "Son of A Bitch" (przyjęty z entuzjazmem

], Breaker, Metal Heart, Monster Man, Fast As Shark, Amin High, Balls to the Wall. Zabrakło I Am Rebel, TV War, Beat the Bastards. Dla Elizy w MH fani odśpiewali sami, pogubili sie natomiast w chórku przy Princess of the Dawn.
Koncert był niesłychanie energetyczny, zespół dał z siebie wszystko. Nagłośnienie w zasadzie OK, trochę gorzej z wokalem. Występ oglądaliśmy z górnej galerii, gdzie było widać prawie cały zespół oprócz jednego gitarzysty, który chował się za słupem.
Jednym słowem świetna zabawa. Fani pod sceną kotłowali się, skakali, przenosili innych pływających nad tłumem.