|
Akurat 7 nie uruchamia się jakoś specjalnie długo (może z minutę, XP z 40 sekund), ale ta wartość nie ma dla mnie specjalnego znaczenia. Komputer uruchamiam raz dziennie, to czy poczekam tę minutę czy dwie nie robi mi specjalnej różnicy.
Chodzi mi przede wszystkim o mikroopóźnienia przy wykonywaniu każdego operacji (otwarcie katalogu, przeniesienie go, wybranie jakiejś opcji itp.). W XP to wszystko dzieje się błyskawicznie - wręcz w czasie rzeczywistym. W "7" praktycznie wszędzie są takie minimalne opóźnienia. Może przeciętnemu użytkownikowi to nie przeszkadza, mi tak. Może dlatego, że jak coś robię na komputerze, to zwykle dużo i szybko, plus sporo rzeczy na raz. Pojedyncze przycięcie nie jest problemem, ale jak się to sumuje, to dochodzi do tego, że ja muszę czekać na reakcję komputera, a nie odwrotnie. A tego nie znoszę.
Do tego dochodzą chybione moim zdaniem niektóre rozwiązania, o czym już pisałem. Prosty przykład - żeby uruchomić powiedzmy Skype (z Menu Start) potrzebuję w XP dwa kliknięcie i niecałą sekundę. W "7" jest to 5 kliknięć (mam katalog INTERNET, w którym jest program) plus jeszcze zwykle przesuwnie menu. Razem kilka sekund. I tak przy każdym programie wybieranym z menu.
Obejct Dock (w formie chowanych ikon z boku ekranu) - w XP kiedy dojadę myszą do boku ekranu, ikony pojawiają się i przesuwają błyskawicznie. W "7" trwa to znowu ułamek sekundy więcej, plus przesuwanie potrafi być (i zwykle jest) skokowe, w wyraźnymi (i denerwującymi) przycięciami. To znowu - niby tylko jeden program, tylko jedna sytuacja. Ale takich przykładów jest dużo więcej.
Opera - uruchamia się znacznie dłużej na "7" niż na XP. I to akurat mi przeszkadza, bo ten program włączam wielokrotnie w ciągu dnia (ale nie chcę, żeby pracował cały czas). To akurat może być kwestia wersji, bo na XP mam starszą, ale sprawdzałem już różne i na wszystkich jest podobnie.
Otwieranie folderu, przechodzenie do poszczególnych katalogów.. Wszystko trwa dłużej, minimalnie, ale zauważalnie.
__________________
neverending path to perfection..
|