To tak na gorąco, second opinion: Weekend. Film na pewno ostatni nie był, obejrzałem go nawet do końca, ale... Właśnie to ale... Jak na komedie to tego humoru było za mało, a sam humor... No, Machulski to to nie był.
Więc raczej kładę go na półkę 'akcja, sensacja'. Ale tu też jakoś szczególnie się nie wyróżnia - fabuła rzadziutka, efekty a'la Matrix, czy Kill Bill, nie, nie mówię, że źle zrobione, ale tak jakoś "po polsku". Np. gość wali z ckm'u, napiera ostro do twardzieli. Twardziele w zwolnionym tempie (matrix, a jakże) nie pozostają mu dłużni i wywalają swoje magazynki. A w drugim ujęciu widać, że stoją od siebie w odległości 2 metrów - została by z nich mokra plama po pierwszym obrocie działka... O, albo scenka jak jeden samochód wpycha drugi na skrzyżowanie wprost pod koła ciężarówki. No właśnie - wprost. W Zabójczej broni była scenka przepychanki samochodów na przejeździe kolejowym, bardzo ładnie, dynamicznie i realistycznie nakręcona. A w filmie Pazury widzimy, jak jeden samochód owszem, wpycha drugi na skrzyżowanie, potem wycofuje się (nie chcieli pewnie ponosić dodatkowego ryzyka uszkodzenia drugiego samochodu

), a po kolejnych kilku wyczuwalnych sekundach pierwszy samochód kasuje ciężarówka. Realizm? Podejrzewam, że przed tą ciężarówką samochód w wawie zostałby odholowany przez pomoc drogową...
W skali do 10 dam Weekendowi mocną dwójkę.