Rozumiem.
Z drugiej strony widzę, że w wielu takich sporach, klienci powołują się na konkretne możliwości prawne, a sklepy wyłuskują z tych wniosków drobne literalne niezgodności i odrzucają taki wniosek, nie wnikając w ducha problemu.
Sam gdy reklamowałem uszkodzony towar (duża ilość artykułów higienicznych dla zwierząt) po prostu przekazałem sklepowi co jest uszkodzone z prośbą o rozwiązanie problemu, nie sugerując żadnego konkretnego "paragrafu". I zadziałało (sklep Krak-Vet). Tak na przyszłość właśnie taką drogę polecam, jeśli nie jest się prawnikiem. Oczywiście dokumenty kompletować, ale korzystać z nich, gdy nie widać możliwości normalnego załatwienia sprawy. Sklepy specjalnie tworzą procedury, aby klienci pogubili się w nich
No dobra, a możesz powiedzieć co to za uszkodzenie? Czyżby znowu telewizor z wgniecioną matrycą?