To na pewno nie jest irlandzki przepis - na jakiekolwiek pytania kierowane do irlandzkiego Urzędu Celnego odpowiadają podpierając się linkami do unijnych taryf celnych.
Po prostu Loki miał pecha, trafiając na gorszy dzień Pana/Pani Celnik(a).
Edit: Poza wszystkim - cła nie zapłacił, bo na pendraki cła (AFAIK) nie ma - zapłacił VAT i (bliżej nieokreślone) koszta poniesione przez irlandzką pocztę.
I tu dodatkowy pomysł (jak najbardziej legalny) dla osób chcących importować spoza UE towary o bardzo wysokiej wartości - VAT płaci się w wysokości obowiązującej w kraju, w którym towar "wkracza" na rynek unijny.
Wprawdzie nie zawsze (ze względu na dodatkowe koszty, np. transportu) będzie to opłacalne, ale... w PL jest 23% VAT, a już w Luksemburgu i na Cyprze tylko 15%, w Hiszpanii 18%, w Niemczech
19%. Irlandczycy sprowadzający używane samochody z Japonii robią to via UK na przykład.