Tak czytam ten opis i - zakładając oczywiście, że to wszystko jest prawdą (bo wątpię, aby szczegóły były komuś znane) - to mi się podoba. Ta dbałość o wszelkie szczegóły, nawet o ampułki z krwią prezydenta, bo przecież może być potrzebna.
I smutne porównanie z Polską, gdzie wali się kilkadziesiąt ważnych osób w kraju (w tym właśnie prezydenta) do starego samolotu, leci na czuja, nie mając podstawowych informacji, licząc że się uda. Zwykle się udaje...
Nie chcę zaczynać tu rozmów na temat Smoleńska, ale przygotowanie i procedury Amerykanów przy naszej prowizorce są czasami przygnębiające..
------
Swoją drogą.. jak mu zawieszenie pójdzie na naszych dziurach to będzie wstyd..