pali, Ty uczysz socjologii jakiejś, stosunków międzynarodowych czy coś ?
Bo co jakiś czas jak się tak rozpiszesz to mnie ciekawość bierze.
Co do usprawiedliwiania się, łatwo tak zarzucać...
proszę mi tu nie mydlić, ja jestem chętny do pracy,
może problem leży w tym, że Polska trzyma te molochy uczelniane, kładzie nam do głowy,
a potem kopa w tyłek i radź sobie sam, czasem mam wrażenie, że mojego kraju paradoksalnie na mnie nie stać...
Jakby był ktoś ciekawy jak to jest studiować na uczelni prywatnej,
to służę opinią bo taką skończyłem.
Na wstępie zawczasu wyprowadzę z błędu, że tam *niby* za czesne dostaje się zalki... u mnie 2/3 roku poleciało - nie, że nie mieli, tylko nie umieli

Oczywiście korupcja istnieje, u mnie tego nie zaobserwowałem.
Studenta traktowali jako człowieka, kolejka do dziekanatu mała, panie miłe...
Gdzie ? Nie powiem bo nie muszę wszystkiego tutaj ujawniać.
@Kris, ja słomy w głowie nie mam i takiego poglądu jak parafrazujesz też nie mam,
ale jak firma ma wymagania na rolkę papieru, a w zamian oferuje średnią krajową to jest to wyzysk.

Wiedza z uczelni to 'wszystko po trochu' w wielu przypadkach nie zakrawa nawet o narzędzia wymagane przez pracodawcę,
bo ten tego wymaga - 'znajomość praktyczna', niby skąd ?
Kursy kosztują, miałbym je niby opłacać z moją 'średnią krajową' - w wielu przypadkach to nie wystarczy...
J/w pisałem, wiedza specjalistyczna/narzędzia specjalistyczne = kursy, kursy to koszt,
oferując firmie swoje usługi w takich specjalizacjach to chyba normalne, że chcę więcej ?
Zdobycie tej wiedzy mnie kosztowało, dlaczego pracodawca ma to mieć w zasadzie za darmo ?
Za granicą się dziwią, że ten sam Polak, którego najęli potrafi robić dużo więcej, niż to do czego go zatrudniono,
przecierają oczy, bo tam po wymianę bezpiecznika w klimatyzacji woła się kogoś innego 'od tej właśnie roboty' - a pan Polak robi to gratis.
U nas w Polsce tak to się rozwydrzyło, że chcą nas nająć i mamy robić najlepiej wszystko, najlepiej za półdarmo.
Tak to postrzegam.