Wawelski, no nic odkrywczego nie powiem: używane laptopy ze stacją dokującą i Win7 to efemeryda na allegro i dość drogo.
Ale taka rada: najtrwalszy, najbardziej ekonomiczny to jest dalej komputer stacjonarny. Można kupić doskonałe Delle na Allegro albo składasz koleżance z dobrych podzespołów (ale to drożej wyjdzie, koszt nieźle podbija dobra obudowa i markowy zasilacz). Delle stac. mają jednak taki minus, że np. płyty głównej, zasilacza czy nawet wentylatora nie wymienisz za X lat. Płyty mają inne otwory montażowe, zasilacz też, a wentylatory np. czujniki termiczne (nie wszystkie modele, ale często tak jest). Jednak niekoniecznie trzeba się tym przejmować, to trwałe komputery. Bardzo ciche.
Komputer stacjonarny ma poza tym wiele zalet: można np. na nim stworzyć łatwo system backupu, jakiś RAID czy coś. Trudniej go ukraść, zalać, zgubić. Skoro koleżanka pracuje z ważnymi danymi, to możesz jej to opowiedzieć.
A do przenoszenia dla kobiety: netbook Asus, Nokia. Gdzie kobiecie nosić ciężkiego laptopa....
Of kors przy komputerach powstaje kwestia podwójnej instalacji oprogramowania. Licencja, synchronizacja danych itd, dużo problemów.
Wiem jak to jest, też mam "pod opieką" trochę osób, którym mówię co mają kupić, czego używać. Znam ten potężny opór przed zmianami. Ale widziałem też, że wprowadzona rewolucja dawała efekty i byli zadowoleni
Np. znajomego tłumacza literatury, wiek lat 90+ (!), przesadziłem kiedyś z laptopa Win98 na eMac (tego takiego z monitorem), potem na Mac OSX i jest wniebowzięty. Ciężko było, dzwonił co chwila, złorzeczył, ale dał radę

Innym kazałem np. używać dysków sieciowych, komunikatorów innych niż gg, poczty we własnej domenie itd Pewnemu panu, z racji jego pracy w GUS, nakazałem stosować LATeX - dał radę, siedział po nocach, walił głową w ścianę a teraz mówi że sobie życia bez LaTeXa i seda nie wyobraża i jest mi wdzięczny za zmiany.