|
Tak, jestem naprawdę bardzo zadowolony. Nie powiem, że obyło się bez trudów nauki. Najgorzej było z drukarką, gdzie musiałem własnoręcznie poprawić sterownik (ostatecznie jestem programistą więc się udało).
Ale jestem teraz o wiele bardziej zadowolony, niż byłem kiedykolwiek z Visty. Na serwerze też zmieniłem Windowsa 2003 na linuksa - i efekt ten sam - jest lepiej.
Nie mam słabego komputera (Q8300@3,3Ghz, 4GB RAM, HD5670) ale działa zauważalnie szybciej niż Vista x64. Komfort jest wręcz niewyobrażalny. Pierwsza rzecz która się rzuca w oczy to to, że dysk działa tylko wtedy gdy jest potrzebny, a programy ładują się błyskawicznie. EXT4 jest dużo szybsze niż NTFS, dyski śmigają.
Dodatkowo rozszerzyłem sobie pamieć poprzez CompCache rodem z Androida (to taki kompresowany swap w pamięci setki razy szybszy niż swap na dysku). Efekt taki, że kompresując materiał HD odpaliłem 7-zipa który zjadł 2,7GB RAMu i na to wszystko jeszcze odpaliłem sobie grę Dragon Age na pełnych detalach.
I wszystko działało, posłusznie wykonując moje polecenia. Aż dziwne. A dysk nie szalał jak opętany.
Programy do edycji video, takie jak VirtualDub dostały skrzydeł. Pewnie dzięki EXT4.
7-zip x64 (ten pod windows) działa dwa razy szybciej niż działał na Viscie. Dziwne, nie?
Cały system (dosłownie wszystko) aktualizuje się sam, wystarczy wydać mu komendę "zypper dup". Można z GUI, ale tak jakoś mi wygodniej. Aktualizacje nie powodują, że system puchnie. Nawet zdarza się, że nowe wersje zwalniają nieco miejsca na dysku. To zupełnie inaczej niż w windowsach.
Odpalasz i widzisz - o jest nowe Libreoffice, nowe Wine, nowy Virtualbox, nowy kodek x264, samba i biblioteka do czegoś. Aktualizować? Tak. I tyle.
Cały system ze wszystkimi programami i dwoma pulpitami (G2 i XFCE) zajmuje 4.4GB. A mam tam wszystko czego nie instalowałem pod windowsem żeby nie zamulało - Javę, .NET itd
Aktualnie używam OpenSuSE wersja Tumbleweed (taka samoaktualizująca). I tak raczej póki co zostanie. Pulpit to GNOME2. KDE mi nie leży. Niestety GNOME3 mi też nie pasuje więc robię przesiadkę na XFCE. Nic przeszkadza, żeby mieć jednoczesnie kilka desktopów. Wybiera się przy logowaniu.
Grzebania ręcznego jest bardzo mało, z tego co słyszałem znacznie mniej niż w debianie czy nawet Ubuntu (które udaje przyjazne, ale ma średnio przyjemnego Debiana za skórą).
Jest YaST czyli takie windowsowe centrum sterowania. Właściwie poza tym nie trzeba nic innego - tu masz praktycznie wszystko. Wszystkie NetworkManagery i inne PackageKity można sobie wywalić bo YaST wszystko załatwi od aktualizacji kernela po firewalla, usługi i wifi.
Shell to chyba bash, edytora używam gedit i tego z Midnight Commandera (jako dziecko miałem obok Amigi komputer na DOS więc czuje się jak w domu).
Wczoraj grałem w Counter Strike Source, też na Linuksie. To chyba już Windows całkiem stał się zbędny...
Ostatnio zmieniany przez sobrus : 27.06.2011 o godz. 14:48
|