Cobaina pamiętam, ale pierwsze słyszę o Klubie 27. Ciekawe.
Tak sobie obliczyłem, że jedyną próbę samobójczą miałem właśnie w wieku 27 lat. Konkretnie na Trasie Toruńskiej próbowałem się zabić jadąc 200-250 km/h. Ale instynkt zadziałał. Trochę żałuję, życie moje nieciekawe a piękny wiek to był na umieranie, jeszcze wtedy ktoś by mnie pożałował

a może teraz wspomniał....
Artystki nie kojarzyłem, posłuchałem teraz. Ładne. Umarła, bo umarła, widocznie tak chciała.