chris996, widać tak

Ja u siebie nie miałem partycji recovery, ani instalki windowsa;
była za to płyta DVD Recovery (obraz dysku twardego) z tym całym ich syfem (w tym trialowy norton),
najlepsze jest to, że przywrócenie tego recovery równało się z JEDNĄ partycją na dysku na końcu procesu (dysk formatuje cały)...
Na szczęście znalazłem katalog
i386 na C: (a to ponad połowa drogi do szczęścia- zrobiłem instalator).
Ja mam inne pytanie, czy to tak ciężko sprzedawać laptopy bez Crapware'u na recovery ?

Ja rozumiem, że z tym szajsem laptop jest tańszy, ale co za problem nawalić śmiecia w systemie ale zostawić czyste recovery ?
Przecież to i tak jest jednorazowe, po paru miesiącach tan szajs jest już nieaktualny.
Wtedy bym od razu nowego lapka sformatował po swojemu i spoko.