Otworzyłem z porcelanki, to litewskie, jak dla mnie za dużo palonego słodu, doszedłem z trudem do połowy i zaporcelankowałem. Zdjęcia mogą być jutro, nazwy nie zacytuję, bo z litewskim u mnie gorzej niż kiepsko (nic nie spamiętam)
Powróćmy do zawsze dyżurnego w lodówce Kasztelana.