|
Mam dobry zasilacz który działa do dziś, napiecia trzyma jak skała, mam UPSa, a dysk Szajsunga i tak mi padł.
Objaw był taki - windows po wstaniu z trybu uśpienia przymulił czekając na dysk - nagle BSOD "inaccessible boot device" i koniec.
Dysk nie wybudził się ze snu. Nie ma ochoty nawet zakręcić talerzem. Smart nic nie ostrzegał.
Dane z pewnością są na talerzach ale ich odzyskanie było po prostu nieopłacalne.
Nie przewidzisz wszystkiego jakbyś się nie starał. Barracuda która go zastąpiła ma już jak wiesz 52 bady.
Generalnie obecne dyski to szrot, nawet na moim przenośnym Verbatimie pojawiły się już chyba 2 bady. Jest przez 98% czasu wyłączony i używany jest bardzo sporadycznie do spokojnych operacji. Nie jest nigdzie noszony, służy jako dysk sieciowy. Kupiłem go w listopadzie.
Dlatego każde cenne dane trzymam w dwóch kopiach, a najcenniejsze jeszcze na płytach DVD/BluRay z korekcją ECC.
Bo nigdy nie wiadomo czy dyskowi nagle nie odwali, 150zł to mała rzecz, ale utrata setek gigabajtów danych to kicha.
Ostatnio zmieniany przez sobrus : 16.08.2011 o godz. 14:09
|