Co kilkanaście sekund na 2s-3s przycina mi się Windows 7 i dzieje się tak już tuż po starcie systemu. Jest to cholernie irytujące i nie mogę dojść co jest nie tak.
1. Na początku pomyślałem, że szlag trafia HDD, ale S.M.A.R.T okazał się być w porządku.
2. Kolejne podejrzenie padło na sterowniki do grafiki, więc na wszelki wypadek przeinstalowałem je razem ze sterami do chipsetu. Niestety bez zmian.
3. W mordę jeża mówię - wirus jakiś jak nic. Więc na wszelki wypadek przywróciłem fabryczne ustawienia w biosie, założyłem hasła żeby nic z zewnątrz nie mogło mi go edytować i zaraz po tym odpaliłem antywirusy. Pierwszy z Live CD Kasperski, potem z poziomu systemu Avasta (sygnatury aktualne). Nic.
4. Zapuściłem memtest na 1,5h... i też wszystko w porządku.
5. Pomyślałem, więc że coś się posypało w windzie... przywróciłem więc jego obraz z systemowej kopii (z poziomu safe mode bo normalnie mi nie widział...). Nie bardzo wiem co robi Win7 z tą kopią, ale jakoś ekspresowo mi "nadpisał" te 17GB bo w całe 30s...

Jak nietrudno się domyśleć, dalej się drań przycina...
- - -
6. Zmienić karty graficznej do testów nie mogę - wszyscy znajomi mają integry.
7. Mógłbym spróbować zainstalować Windowsa na nowo, ale mi się... nie chce.

Więc to raczej ostateczność.
Ma ktoś jakiś pomysł? Mnie się skończyły.
M4A88TDMEVO/USB3
AMD Athlon II X2 250 3GHz
ATI Radeon HD 4250
4GB RAM Patriot jakiś tam