Ja wiem że wszyscy twierdzą ze im jest najciężej chłopi ze na wsi , nauczyciele że w szkole , pielegniarki ze w szpitalach .Wszyscy nażekają na sektor z którym są zwiazani ale czy niky nie zauwazył że chlopi chcac wywrzeć nacisk na rzad utrudniaja nie ministerstwu życie tylko innym ale tak samo i strajkujące pielęgniarki nie szkodza tym z rzadu tylko np takim rolnikom ktorzy sie by akurat chcieli zbadać itd..Wiec co za sens robic sobie na zlość nawzajem?Jeżeli chodzi o post Brzuszka to znowu odnosze wrazenie że został opacznie zinterpretowany