|
Został poruszony bardzo trudny i skoplikowany problem.
Sektor rolniczy, to aż 37% ogółu zatrudnionych! Rolnictwo rozdrobnione do granic możliwości, brak jakiegokolwiek pomysłu, aby to zmienić. W przypadku tak dużego bezrobocia, nie ma szans na zmianę struktury zatrudnienia w Polsce, a jest cholernie poważny problem.
Przy tak dużym rozdrobnieniu i pokutujących nawykach z czasów komunistycznych (roszczeniowe nastawienie) gospodarstwa rolne nie mogą być konkurencyjne. Wiem tak że jaka sytacja jest na wsi jeżeli chodzi o dostęp do kultury, oświaty i zdolności człowieka do "brania spraw w swoje ręce". Jestem świadom faktu, iż w tym kraju istnieją regiony gdzie taka sytuacja jest tragiczna i tam człowiek nie jest w stanie zrobić nic, nie zależnie jakby mocno walił głową w mur.
Jeżeli chodzi o postawę roszczeniową, to jak widzimy mają ją co niektóre grupy zawodowe posiadające kiedyś szereg różnych przywilejów które utracili (górnicy, hutnicy, kolejarze) i ciężko jest pogodzić się z tym. Przed rokiem 90 rolnikom żyło się dostatnio, ale wynikało to raczej z ogólnego stanu. Po latach transformacji okazało się że mieszkańcy miast wykazali się większym stopniem przystosowania, niż mieszkańcy wsi. Wynika to w dużej mierze z możliwości i uwarunkowań. Ale nie do końca. Znam osobiście ludzi pochodzących ze wsi, którzy cięzką pracą, zdobyli wykształcenie, wzieli sprawy w swoje ręce i dzisiaj nie mają powodów do narzekania. Oni nie czekali aż Państwo za nich rozwiąże ich problemy. I to się nazywa zdolność przystosowania, której wielu z nas być może brakuje.
|