Dzisiejszy artykuł w "Uważam Rze" - "Pochwała prostoty" (Eryk Mistewicz) to także miód na oczy (uszy) M@xa i Applefanów. Piszący twierdzi,że SJ przywrócił ludziom kontrolę nad życiem, zepchnął technologię na dalszy plan, dążąc do prostoty i piękna. Przysłowiowy "jeden guzik" i sprzęt gra.
Może i tak jest - nie sprawdzę bo nie mam Appla, po pierwsze chyba dlatego,że mnie na niego nie stać

(empetrójek słucham na ulicy z chińskiego odtwarzacza za stoileś zł a nie iPoda za kilkaset). Więc gdzie to "dla ludzi" ? Mogłem mieć telefon Appla ale wybrałem Samsunga bo Jobs nie zawarł w iPhone tego co potrzebowałem. iPad jest może fajny ale z opisów wynika,że sporo rzeczy ważnych mu brakuje.
Nie lubię jak ktoś "ma wizję techniczną" i uważa ,ze sobie nie poradzę z większą ilością guzików. Uważa się nas za durniów, tylko dlatego,że nie odpowiada nam prostota Apple ? A może Apple jest robiony dla głupich w sumie Amerykanów, którzy nie radzą sobie z problemem wyrastającym poza "jeden guzik" ?