Idę sobie jak gdyby nigdy nic ulicą, a tu nagle:
"Przepraszam, młody człowieku, czy mógłbym Ci coś zostawić?"
Myślę sobie: "o nie, znowu", ale popatrzyłem na oferowaną mi gazetkę i bezwiedne "tak" wymknęło mi się z ust, po czym drab ją i zniknąłem w czeluściach mojej mrocznej psychiki.

Tytuł jest następujący: