No ja nie noszę, bo mam uszkodzony. Wytarły się wgłębienia na tzw. teleskopy i boję się zgubić. To średnio drogi zegarek (z najtańszych szwajcarów), ale pamiątkowy.
Czy kojarzy ktoś w Warszawie zegarmistrza lub jubilera, który do koperty wmontowałby mi na stałe "pręciki" zamiast wymiennych teleskopów i zaszył skórzany pasek, wokół tych "pręcików"? Ale fachowca, a nie jakąś pindę.
Był kiedyś taki na Pradze, na Okrzei. Gdy w wieku 15 lat poszedłem do niego po raz pierwszy z pękniętym szkiełkiem, to mnie zapytał: "Komu żeś to zapier....?" Ale już odszedł
Tak samo odszedł jak ten staruszek antykwariusz, w fartuchu, w drugiej bramie Różyckiego, który sprzedając mi komiksy, patrzył na mnie tak pogardliwie, jak nigdy później nie zaznałem

I podawał mi je ze szklanej gablotki zamykanej na kluczyk, trzymając jak karalucha. A zegarek miał kieszonkowy.