|
Jest jeszcze jedna rzecz - firmy nie potrafią dbać o klienta i mają problemy z zarządzaniem.
Już wielokrotnie pisałem, jak byłem olewany jeśli chciałem zamówić, kupić coś na budowę. Drewno - z łaską przywieźli i jeszcze ch...wo zaimpregnowane, w markecie budowlanym, nikt nie podejdzie, żeby zapytać czy w czymś pomóc, trzeba zapier...ć po całym sklepie, aby coś znaleźć, jak już się ktoś znajdzie to 'on nie od tego działu'. Piachu też nikt nie przywiezie, no może całą wywrotkę, bo pół to się nie opłaca. A o fakturze to zapomnij.
Człowiek już drugi raz nie zadzwoni/pójdzie do takiego sklepu/sprzedawcy. I niech bankrutują w cholerę!
Dwa miesiące prosiłem gościa, żeby przyjechał do mnie na przegląd pieca. Olewka totalna. Potem się tłumaczył, że przeglądy to on by wolał latem robić, bo wtedy więcej czasu, bo teraz jeździ na awarie itp. Jak mu zaproponowałem, żeby obdzwonił klientów w czerwcu (tylko on sprzedaje daną markę w moim regionie), to pocmokał i w sumie zrozumiałem, że mu się nie chce (a też mówił, że firma średnio zarabia i ma dwóch pracowników). A na szybko policzyłem, że nawet jakby 1/5 się zgodziła na przegląd to ze 4 tys. by zarobił...
Więc: gówniane zarządzanie, lenistwo, kombinatorstwo, skur...two. Może to są też powody, dla których firmy "ledwo wiążą koniec z końcem".
|