Przedwczoraj byłem z małą w wózku na dziesięciokilometrowym spacerze, wczoraj na ośmio, dzisiaj na jedenasto. Za każdym razem lekko ponad 2h, bo więcej czasu nie miałem. Dziś nieco przedobrzyłem z odległością i czasem i do miasta wracałem ostatnie 5 km takim tempem, że jeszcze kilka minut po dotarciu na miejsce dyszałem - a przecież to był marsz
Na razie wiosenna jest tylko pogoda, która ma się zaraz zepsuć, ale tylko czekać kilku słonecznych dni i deszczu (u nas na razie sucho) i wszystko się zazieleni. Gorzej, że jak tylko zrobi się gorąco, to jedyna znośna pora dla mnie na jakiekolwiek wyprawy przesunie się na godzinę 5 rano