Nie wszystkie stare gry są świetne i nie wszystkie nowe są do kitu.
Nie jest nawet prawdą powiedzenie, że dziś liczy się tylko grafika a kiedyś była tylko grywalność.
Ale przemysł się zmienia, gry są robione przez wielkie koncerny i mają na siebie szybko zarobić.
Przez to są często wtórne, łatwe i krótkie. Po jednorazowym przejściu tracą atrakcyjność i coraz częściej dochodzą kłopoty z odsprzedażą.
Do tego zmieniają się nasze oczekiwania.
Najbardziej wartościowe są moim zdaniem te gry, w który nie ma dużo fabuły i pseudo mądrości ale mają w sobie dużo gry. To nie fabuła daje przyjemność w Gears of War czy Doom. Albo w wyścigach to nie fabuła, ale rekord w okrążeniach daje powód do dumy. Albo Hi-Score które dziś już praktycznie nie istnieje.
To nie znaczy że lubie tylko gry głupie. Mogą to być przecież gry logiczne. Albo stragegie.
Ale czy Serious Sam czy UFO - musi być tam jakieś zadanie, jakaś GRA.
Nawet w RPG to nie fabuła daje główną przyjemność, ale potrzeba taktycznego myślenia w rozwoju postaci czy zręczność w pojedynkach. Kompletowanie sprzętu, rozwój drzewa umiejętności w Diablo itd.
A jak do tego mamy możliwość grania i rywalizowanie (lub współpracy) z kimś innym i pochwalenia się naszą nową zbroją czy headshotami w Counter Strike - to jest miodzio.
To, że czegoś wymagamy od gracza a on "daje rade" daje mu przyjemność. Jak tego nie ma, a gracz to warzywko co ogląda film na który nie ma wpływu - to gra jest słaba. Nie ma w niej gry.
A jak ten film oglądał już 100 razy to wtedy jest tragedia (tak mój brat podsumował Battlefielda - nuda, mam wrażenie że grałem już w to kiedyś pare razy)
Wszelkie pomoce typu automatyczne naprowadzanie, podpowiedzi, respawny itd zabijają gre. Tylko idiota cieszy się z ukończenia gry z cheatami. Niestety często takie rzeczy są wprowadzane do gier, np seria Rainbow Six zeszła na psy, a w Forza Motorsport 3 można cofnąć czas!

.
Do tej pory nie mogę się nadziwić i wspominam jak z bratem tylko we dwójkę ukończyliśmy misje w Londynie w Rainbow Six 3. To było niemożliwe ale się cudem udało za którymś podejściem (jedno podejście trwało ze 2 godziny, wszystkich terrorystów znaliśmy na pamięć, ponadawaliśmy im imiona... jeden bład i restart)

.
X-COM, Hired Guns, Diablo, Forza 2, Ikaruga, Doom, Dawn of War, takich gier sie nie zapomina

X-COM oczywiście na "superhuman" i bez ładowania gry (jak żołnierz zginie to zginie, nicki najlepszych i to jak polegli pamiętało się długo po ukończeniu gry!).
"Pamietasz "Arniego"? Ta aquatoid rzucił mu sonic pulsera pod nogi jak wynosił rannego towarzysza ale wcześniej pięciu ubił zwykłym pistoletem

..."
A Rainbow Six Vegas 2 po 10 minutach sie znudziło, jak zgine to sie przecież zaraz zrespawnuje... no to lecimy aaaaa