Jestem pod wrażeniem.
Mój mocno katowany samochodzik pojechał na testy do lokalnego ASO Toyoty. Spodziewałem się walniętego katalizatora, zużytych amortyzatorów tudzież innych przykrych niespodzianek, a tu NIC!
To dobrze, bo okresowy przegląd rejestracyjny już niedługo.