Ponieważ się ostatnio trochę nudzę (a wtedy zwykle bywam grożny

), wpadłem na pomysł, aby stworzyć w/w topic.
Pomysł jest prosty: każdy, kto schrzanił swoją nagrywarkę poprzez "umiejętną" próbę wgrania niewłaściwego BIOSu lub inne "staranne" zabiegi może podzielić się swoim doświadczeniem z resztą forumowiczów - może odstraszy to tych, którzy nie wiedzą jak to zrobić, ale "muszą"

. Może też będzie to zbiór rad jak w prosty sposób ukatrupić to ohydne zwierzę. Może też podpowie innym czego nie należy robić przy upgradzie BIOSu...
No i zawsze to zdrowo pośmiać się z kogoś (jaki to on głupi, a ja mądry), a jeszcze zdrowiej pośmiać się z samego siebie!
Na dobry początek dam coś od siebie:
Niestety, mimo usilnych prób z mojej strony, nie udało mi się jeszcze załatwić mojej nagrywarki, ale to pewno tylko kwestia czasu ...

Natomiast udało mi się (jakieś 3 lata temu) uziemić moją płytę główną - starego, ale jarego Asusa P55t2p4.
Był to już chyba trzeci upgrade tej płyty - wszystko robiłem zgodnie z instrukcją i jak pan B. przykazał... Trafiła się tylko jedna głupia pomyłka - BIOS był zzipowany w pliku typu *.bin - po pierwszym rozpakowaniu nie zauważyłem, że Windows Commander jeszcze raz go rozpakował - otóż po fakcie przekonałem się że był on jeszcze raz spakowany i w takiej postaci powinien był trafić do kości pamięci (wtedy oszczędzano na pamięciach typu flash, bo były dość drogie - większość BIOS'u była więc spakowana i tylko w potrzebie użycia była automatycznie rozpakowywana).
No oczywiście, po wpakowaniu takiego BIOSu do pamięci flash otrzymałem głuchy komputer - jak na złość nawet część BIOSu odpowiedzialna za reanimację żle wgranego BIOSu (tzw. BootBlock) była nadpisana...
W końcu musiałem "posłużyć się" fachowcem z zewnętrznym programatorem pamięci. Kosztowało mnie to trochę nerwów i gotówki.
Ale płyta chodzi do dzisiaj, była potem kilka razy flaszowana, dorobiłem do niej zewnętrzny stabilizator napięcia dla procka (była jednonapieciowa, a mi się ubzdurało, że wstawię tam procek dwunapięciowy, który rzeczywiście w końcu wstawiłem i czuje się on tam niezgorzej)... Tak więc przygoda skończyła się w miarę szczęśliwie - no i zyskałem to bezcenne doświadczenie!
Ech, jak przypomnę sobie te czasy, łza się w oku kręci...
To tyle z mojej strony...
Kto następny? Proszę wchodzić po kolei, nie będzie bolało...

Nie ma się czego wstydzić - powiadają, że tylko ten nigdy nic nie zepsuł, kto nic nie robi...