Dopiero wróciłem z ryb

praktycznie cały dzień spędziłem nad rzeką , z przerwą na żarcie i kawę

rano łapałem na przeplywankę łowiłem na pszenicę no i połowiłem ok.30 płotek i parę krąpi-rybki wypuściłem .Potem poszedłem poszukać jakiejś nowej miejscówki ,gdyż z winy Tuska i UNII która dała kasę na koszenie rzeki , już drugi rok koszą zielsko ,dla burżujów z miasta , którzy latem mają urlopy i organizują spływy po mojej rzece

a klasa pracująca to urlop ma w zimę jak jest -20

i na urlopie albo siedzi przy kominku albo marznie w dupę! Żadnej ciekawej miejscówki nie znalazłem ,wszędzie łyso , goni wodę i jest mały stan-opadło ponad metr ,to też wina burżujów z miasto ,otworzono tamy ,aby te s****ysyny nie musieli wiosłować/przenosić kajaków!Pod wieczór trochę przylał deszcz ,ale że jestem twardy i miałem parkę z goretexu więc poszedłem na moją tajną miejscówkę w kszaczory na DS i na kukurydzę złapałem 15 płoci gruntowych w tym 6 szt.30+ no i coś poszło mi dużego w zawady i się wypięło

kołowrotek pięknie grał.Chyba będę musiał dokonać zemsty na burżujach z miasta i ostrzelać ich z procy