Nie chodzi o gościa na filmiku tylko i tym co mówi.
W skrócie:
Kręci materiał wideo w terenie na jakiś temat,
nagle gdzieś tam w tle słychać kawałek jakiejś muzyki (typowy background uliczny)
i już się YT do gościa dopierdziela. Rozumiem jeszcze jakby jakąś imprezę nagrywał albo coś...
Ale to w ogóle nie tyczyło się materiału!
To już nie jest ochrona wytwórni (bo to zazwyczaj one są hieny, a nie biedni autorzy) tylko uciążliwość i prześladowanie.