Były przypadki, że aplikacja była faktycznie funkcjonalna i praktyczna, ale miała swoje drugie trojańskie oblicze. Program do przeróbki foto nie jest tak trudno napisać.
Jak mu jeszcze dodać umieszczanie zdjęć na fejsie - to komplet uprawnień mamy gotowy.
I tu nawet doświadczony informatyk nic nie wymyśli i bezwiednie zainstaluje trojana

. Chyba że jest podejrzliwym paranoikiem który będzie sniffował gdzie i kiedy wszystko się łączy.
Zgadzam się, że kwestie uprawnień i bezpieczeństwa nie powinny być w ogóle przedstawiane użytkownikowi systemów takich jak iOS czy Android.
To są systemy dla mas, więc obarczanie użytkownika obowiązkami i decyzjami, o których najczęściej nie ma zielonego pojęcia, jest bez sensu.
W praktyce każdy kto instaluje nowy program najczęściej klika "yes yes yes", ponieważ
a) nie zna się
b) nie podejrzewa wszystkich o próbę instalowania syfu
c) nie jest pewien czy aplikacja faktycznie tego nie potrzebuje do działania tej funkcji. To co się komuś wydaje, że powinno, a co jest w istocie to dwie różne rzeczy.
d) jezeli się okaże że jednak potrzebuje - boi się, że nie będzie wiedział jak to "odkręcić", a program nie będzie działać prawidłowo.
Twierdzenie że system jest bezpieczny, ponieważ pyta usera o uprawnienia jest bez sensu. NIE JEST bezpieczny, ponieważ 90% użytkowników źle je ustawi i trojany szaleją w najlepsze.
Nie każdy jest materiałem na admina, to jest wada projektowa.
PS. W Japonii i bodajże USA (ale tu nie jestem pewien) w komórkach nie da się wyłączyć dzwięku migawki. Tak stanowi prawo. Dzwięk musi być głośny i wyraźny, aby osoby w otoczeniu wiedziały, że są właśnie fotografowane