Cytat:
|
Napisany przez andy
Jak kupisz pralkę to też będziesz klikał, i kręcił programy jak popadnie? Żelazko też włączy i będzie miał gdzieś co jest ustawione?
|
Zupełnie nietrafiona analogia. Aplikacja pyta o dostęp do niektórych funkcji systemu i albo jej dajesz dostęp albo nie używasz. To tak, jakby pralka pytała, czy może korzystać z prądu albo czy może używać bębna do wirowania. Nie masz nad tym żadnej kontroli i jakby nie było ufasz producentowi.
I nie ma sensu pisać tutaj o programach, które blokują nadane uprawnienia, bo korzysta z nich niewielki procent świadomych użytkowników. Masy, do których kierowany jest zarówno Android, jak i iOS nie wiedzą o istnieniu takich programów i nie chcą wiedzieć, bo ma być jak najprościej.
Analogia z lekami jest też nie do końca trafiona, bo jest instytucja nazwijmy to administratora, który dopuszcza leki do sprzedaży, często po wielu latach testów. Podobnie powinno być z każdą aplikacją, która trafia do marketów. To administratorzy powinni przepuścić ją przez wszystkie sniffery i sprawdzić, co jest wysyłane i gdzie. Nie jest to jakieś strasznie skomplikowane, a takich sytuacji, jak ta z linku powyżej dało by się uniknąć. Jednak z oszczędności (głównie) to zadanie przerzucane jest na użytkownika, któremu daje się pozorną kontrolę (zgadzasz się albo nie używasz). Dla szarego użytkownika dostęp do internetu dla aplikacji to dzisiaj normalna rzecz, chociażby ze wględu na FB, czy G+. Dlaczego ma na to nie zezwalać, skoro chce? A że coś idzie w tle, to już jest wina tych, którzy dopuścili taką aplikację do marketu.