Ja tam jestem jednak mistrzem, ładnych kilka lat temu zaczepiłem samochód z młodą parą jadącą prosto do kościoła. (kilkaset metrów od)

Moja wina, spisaliśmy migiem coś tam, że to ja, potem dalej już firmy ubezpieczeniowe się dogadywały i papiery przysyłały.