Kupiłem w Biedronce wino musujące za 9,99, jak wypiłem szklaneczkę, to musiałem czystą szkocką popić dla zabicia smaku.
Ciekawe kto to teraz kurna wypije, podłe czerwone, to się na grzańca chociaż nadaje, a to?
Może po szklance szkockiej z

trochę lepsze się stanie.
A najdroższa szkocka z Lidla faktycznie pijalna, zaraz mi się flaszka skończy, kupię jutro następną, rumu nie ma, a podobno pogoda na rum idzie...
A tak poza tym, to właśnie wróciłem z ponad 500 kilometrowej trasy, zalałem traktora ropą arctic, taką do -32, mrozy chyba mi nie straszne.
6,73 mi spalił na setkę, a cisnąłem umiarkowanie, ale bez przesady, normalna jazda, 110 najszybciej, pomimo, że trasa pozwalała nawet na szybszą bezpieczną jazdę, ale boję się moich starych opon.