Jam mam takiego niefarta jak przy kasach w sklepie, do której nie stanę, to gość/gościówa ma problem z kodem na opakowaniu, dzwoni stoimy, czekamy... ****a mać!
A jak wyjadę samochodem tak, żeby na miejscu być akurat, to ****a wypadek i dupa.

Wiec jadę wcześniej i wtedy ANI RAZU nie było problemów, tylko na miejscu problem co z sobą zrobić.
A jeszcze najczęściej towar w samochodzie, stawiam gdzieś koło rynku w mniejszych miastach i zwiedzam.
Jeszcze nikt mi się do samochodu nie włamał poza Warszawą.