|
Może nie zwracam za bardzo uwagi na znaki, znaczy zwracam, jak jest 50, to jadę 75 licznikowe, chyba, że 6 zmysłem wyczuję zasadzkę, nie zapłaciłem mandatu za prędkość chyba z kilkanaście lat jak nie więcej, płaciłem dawno temu za jazdę pod prąd, bo drzewo zablokowało ulicę, powinienem cofać, byłoby ok. Nie widzę jakiejś tragedii w stawianiu ograniczeń szybkości bez uzasadnienia, ale trafiają się typowe pułapki, tak jak fotogówna w Warszawie łapiące tych co nie zjechali ze skrzyżowania, a światła tak ustawione, że za każdą zmianą świateł ileś osób zostanie na skrzyżowaniu.
Maszynki do zarabiania na premie dla nierobów.
Z drugiej strony widzę masę "nieśmiertelnych" co popierdalają bez opamiętania, czerwone światła ich nie dotyczą, mało tego, dzisiaj jedna sucz prawie we mnie walnęła jadąc z podporządkowanej, bo prze telefon miała ciekawą rozmowę, dobrze, że mnie 6 zmysł tknął zanim ją zobaczyłem, a jak już ją zobaczyłem, to na szczęście zahamowała, bo ja na starych oponach pomimo 50 na godzinę bym walnął, a na lewo nie było gdzie uciekać, bo samochód jechał.
|