Ja za to doceniłem dopiero teraz skoki drużynowe. Kiedyś oglądało się Małysza i było jasne, ze tylko on będzie ciągnął całą drużynę do góry (czy też może raczej w dół, bo skacze się w dół

). Dopiero kiedy oglądam drużynówki bez nadziei dla Polski, zaczynają one być dla mnie ciekawe.
Wyniki w skokach zależą poza talentem i dyspozycją skoczka także od innych czynników, a przede wszystkim tego nieszczęsnego wiatru, który czasem rozdaje karty i punkty z uśrednionych pomiarów tego nie wyrównują - w związku z tym trochę szczęścia lub pecha może przesądzać o pozycji skoczka w indywidualnych. Konkursy drużynowe to jednak po osiem skoków na reprezentację, w związku z czym szanse w większym stopniu zależą od samych skoczków. I to się naprawdę ładnie ogląda.