Trzecia gra z pod dłuta That Game Company. Równie casualowa, równie artystyczna i równie nietypowa jak poprzednie. Gra z cyklu wąż zjada swój ogon i tak naprawdę trudno powiedzieć o czym jest. O podróży? Nieustannej? Tak, po pustyni.
Kierujemy bliżej nieokreślonym humanoidem, którego celem jest dotarcie na szczyt góry majaczącej gdzieś tam na horyzoncie w oddali. Odziany w kapokę, której długość paska decyduje o możliwości ilości skoków, szybowania etc. Moc peleryny ładujemy poprzez kontakt z... dywanami lub z towarzyszącym nam online kompanem. Brzmi to absurdalnie, ale gra się bardzo przyjemnie. Kilka poziomów, na żadnym nie da się zginąć (w zasadzie brak jakichkolwiek przeciwników), są znajdźki, coś w rodzaju warproomu - platformówka niemal w starym stylu.

Niestety bardzo krótka.
Można też nie grać, usadowić tyłek w piasku, pomedytować i popodziwiać ciekawy design świata przy relaksujących ambientach i szumie wiatru.
Aha, 65zł to jakiś ponury dowcip. Nie wiem ile obecnie kosztuje Podróż, ale taką cenę ta "gra" miała w dniu premiery. Zdecydowanie lepiej zaopatrzyć się w trójpaka: flOw + Flower + Journey. I na płycie - i taniej.
http://thatgamecompany.com/games/journey/