Zapaliłem, po prostu akumulator jest już zjechany i za wolno kręci, jak się trochę podładował, to nie było większego problemu. Przydałaby się na zimę taka zapalaczka co daje kupę amperów, można wtedy na całkiem kiepskim akumulatorze zimę oblecieć, a tak po prostu muszę podłączać w te spore mrozy na 1,5 godziny przed odjazdem i zapali. Nie będę nowego kupował, bo na tym lato obleci, a te duże mrozy mogą się skończyć za kilka dni i nie wrócić do przyszłej zimy.