Cytat:
Napisany przez Zetoxa
ale przy tej okazji dowiedziałem się,
że w Rosji 70% samochodów ma kamery video na pokładzie 
to chyba strach przed wszechwładną, skorumpowaną, ruską drogówką
bo nie przychodzi mi inny powód do głowy. 
|
Taki rejestrator to świetna rzecz. Niech się przyda w jednym na pięć zdarzeń drogowych, to już warto pomyśleć czy by go nie kupić, także u nas - przecież zwykłe AC kosztuje kilka razy drożej, a kupujemy je między innymi na wypadek uznania nas winnymi kolizji - dodatkowe 200-300 zł może nam z kolei uratować zniżki w niektórych przypadkach.
To już nie te czasy, co kiedyś. Przedwczoraj mój dziadek przy wódce dwie historyjki opowiedział, które zdarzyły się kolejno pod koniec lat 50. ub. wieku i w latach 70.
W pierwszym przypadku jechał sobie spokojnie, mocno pijany, drogą wojewódzką, prawie albo już asfaltową, na motocyklu. Zdarzyło się, że skończyło mu się paliwo, więc usiadł sobie na poboczu i czekał aż coś przejedzie - podobno w tamtych czasach już się to czasem zdarzało. Jechał radiowóz, więc zatrzymał go i zapytał miłych panów policjantów o trochę wachy. "Daj mu, co będzie marzł przy drodze" powiedział jeden z funkcjonariuszy do drugiego, po czym spuścili paliwo i dziadek pojechał dalej...
Drugim razem w środku zimy jechali służbowym autem. Z naprzeciwka jechał mlekowóz, który dopiero w ostatniej chwili chciał zjechać na bok, nie dał rady w koleinach i zderzyli się lekko. Dziadek z pasażerem zaproponowali dojazd do pobliskiego warsztatu, gdzie kierowca zapłaciłby tylko za wyprostowanie lekko zgiętych blach, ale ten postanowił się sądzić. Na rozprawie adwokat sprawcy argumentował, że to dziadek powinien zjechać jeszcze bardziej na pobocze, co było (jak wynika z relacji dziadka) absurdem, bo nie było już gdzie. Reakcja? "Tak, osobówką metrową zaspę sforsować" - rzekł prokurator. "Panie prokuratorze, tam były dalej drzewa, to je najpierw należało wyciąć" - dodał sędzia.
Pierwszy przypadek to dziś niemożliwość, przy takim natężeniu ruchu podpity kierowca to śmiertelne zagrożenie na drodze. W drugim jednak dziś takie żarty stanowiłyby podstawę nie do apelacji, tylko do całkowitego unieważnienia rozprawy i rozpoczęcia od nowa, a przy uporze kierowcy mlekowozu sprawa wraz z apelacjami trwałaby kilka lat. Świetnie, że robi się dużo w celu zapewnienia możliwie najbardziej obiektywnych i sprawiedliwych procesów, ale brak zdrowego rozsądku i niemożliwe przeciąganie spraw błahych* raczej w tym nie pomaga...
*Hurra! Lekko się zawahałem, ale za pierwszym razem udało mi się napisać poprawnie wyraz - słownik na mnie nie krzyczy