|
Jak zamówiliśmy kiedyś pieczonego barana w Bieszczadach, to go najpierw 2 dni marynowali w beczce w zalewie z octem i przyprawami, potem go w tej beczce obgotowali, a na koniec przypiekał się ostro na rożnie.
Zdradzili też tajemnicę, że żeby baran nie capił, to go trzymają minimum 2 tygodnie na sianie, żeby nie żarł już zielonej trawy, poza tym młoda sztuka musi być, już nie jagnię, ale młodzik.
|