U mnie nie ma już od lat nawet jednego wróbla, sroki i sójki wyżerają im jajka i małe, więc wyginęły.
Sporo jest sikorek, ale to cwane bestie, mój kiciuś by się o mało co nie zabił, jak skoczył do podwieszonego karmnika, a potem się kapnął, że nie ma gdzie lądować, jak na filmie rysunkowym było, zwalił się do ogródka z wielkim hukiem.

Sikorki go oczywiście wcześniej widziały i zniknęły w porę, mam takie wrażenie, że się nabijają z niego czasami, chociaż też jest cwaniak i siedząc w lecie w liściach dzikiego wina dwie zeżarł, teraz nie ma szans.
W tym roku kryzys, sikorki dostają słonecznika niełuskanego, trochę śmiecą, ale nie przy samym domu.